To była noc, która mogła zakończyć się tragicznie. W jednym z domów jednorodzinnych wybuchł pożar. Mieszkańcy – starsze małżeństwo – smacznie spali i nie mieli pojęcia o grożącym im niebezpieczeństwie. Życie uratował im mały, niepozorny sprzęt – czujka dymu, którą otrzymali w pakiecie wraz z ubezpieczeniem od Towarzystwa Ubezpieczeń Wzajemnych (TUW).
Gdy dym zaczął rozprzestrzeniać się po pomieszczeniach, głośny sygnał alarmowy natychmiast wybudził domowników. Dzięki temu zdołali na czas opuścić płonący budynek i wezwać służby ratunkowe.
Jakie to uczucie stanąć twarzą w twarz z żywiołem i jak niewiele trzeba, by zadbać o bezpieczeństwo swoje i swoich najbliższych? Zapraszamy do obejrzenia naszego materiału wideo i wysłuchania niezwykle poruszającego wywiadu.
Komentarze