Środa, 22.11.2017, imieniny: Cecylii, Jonatana, Marka

Lubię gadać z Leonardem*

Lubię gadać z Leonardem*
Płyta - "Lubię gadać z Leonardem" to jedenaście piosenek Leonarda Cohena z jego trzech ostatnich albumów w wykonaniu i w tłumaczeniach pieśniarza Marcina Stycznia. Marcin będzie gościem lubelska.tv 8 listopada.

To pierwsze tłumaczenia tych utworów na język polski po śmierci Macieja Zembatego. Jest to zatem dzieło pionierskie. Wszystkie tłumaczenia zostały zaakceptowane przez spadkobierców Leonarda Cohena. Płytę promuje utwór “Amen”.

Album ukaże się w pierwszą rocznicę śmierci Leonarda Cohena - 7 listopada 2017 roku.

Tego samego dnia w warszawskich Hybrydach odbędzie się koncert promujący płytę, natomiast 8 listopada, artystę będzie można usłyszeć w studiu koncertowym Polskiego Radia Lublin.

Utwory z płyty będą dostępne przez 7 dni pod lin kiem: https://we.tl/7BV6UFM3lC

Natomiast na YouTube, pod linkiem: https://youtu.be/KmYfwovh_NM zamieściliśmy przekrój utworów z płyty.

Dlaczego „Lubię gadać z Leonardem”?

Tłumaczenie piosenek Leonarda Cohena było jak rozmowa z nim. Czasami się zgadzaliśmy, czasami różniliśmy się, ale generalnie patrzyliśmy w tym samym kierunku. Dla niektórych to może zaskakujące, ale dla mnie Cohen to artysta, który pomimo głębokiego wewnętrznego mroku, depresji i pesymizmu, szedł w stronę światła. Nie pocieszał, nie dawał taniej nadziei, ale też nie siał zwątpienia. Lata spędzone na medytacji nauczyły go zdrowego dystansu i akceptowania także ciemnych stron ludzkiej natury. Tak też skonstruowana jest ta płyta. Ciemność i światło przeplatają się ze sobą, jak w życiu każdego z nas” - mówi Marcin Styczeń.

Za aranżacje piosenek odpowiada znakomity kompozytor i aranżer Marcin Kuczewski: „Największym wyzwaniem w pracy nad albumem "Lubię gadać z Leonardem" było wykreowanie takiej przestrzeni muzycznej, która nie konkurowałaby z warstwą tekstową, nadrzędną przecież w twórczości Cohena. Marcinowi udało się stworzyć osobliwe i jednocześnie wierne "rytmicznie" tłumaczenia, dzięki czemu naszym drogowskazem w poszukiwaniach aranżacyjnych mógł być puls, tak istotny w muzyce Cohena”.

Nagrania zostały zrealizowane przez kanadyjskiego reżysera dźwięku Chrisa Aikena: „Partie wokalne są bardzo emocjonalne i intymne, a aranżacje ciemne i nastrojowe. Płyta to cudowna muzyczna podróż w towarzystwie wspaniałych kompozycji Cohena”.

Gitary nagrał wybitny i wszechstronny gitarzysta Tomasz Pfeiffer. Gościnnie na skrzypcach zagrała Marta Zalewska. Mastering został wykonany w Nashville przez Brada Blackwooda, laureata nagrody Grammy.

Środki na wydanie albumu zostały zebrane w akcji crowdfundingowej na portalu Polakpotrafi.pl. Patronat medialny objęła radiowa Trójka.

Na płycie znajdą się utwory:

1. Idę tam/Going home 03:32

2. Ciemność/ Darkness 04:15

3. No i co /Nevermind 04:05

4. Nie biorę nic/ Traveling light 03:15

5. Prawie jak ten blues/ Almost like the blues 03:16

6. Amen 04:36

7. Lepszą drogą pójść/ It seemed the better way 03:48

8. Tylko w moim mroku/ You want it darker 04:01

9. Weź swój ster/ Steer your way 03:06

10. Każesz mi śpiewać/ You got me singing 02:26

11. Przyjdź, uzdrów/ Come healing 03:00

12. Idę tam (live)/ Going home 04:06

 

* Artykuł Partnera

 

 

Krzysztof Boguń
Podziel się:
Oceń:

Komentarze (1)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Apolinary
Apolinary 9.11.2017, 09:29
Najpierw się ucieszyłem, potem, gdy przeczytałem te "tłumaczenia", zrobiło mi się naprawdę smutno. Bo to nie są tłumaczenia tylko przeróbki zmieniające wymowę utworów. Fragmenty buntownicze zostały pominięte i zastąpione zupełnie czymś innym. Przykłady:
"A million candles burning
for the help that never came"
to:
"Twoje światło płonie
Dobrze o tym wiesz",
a:
"You want it darker
We kill the flame"
to:
"Tylko w moim mroku
Możesz światłem być".

I utwór "It seemed the better way", w którym nawet tytuł sugeruje, że o coś innego chodzi. Polecam prześledzić tekst oryginalny i przekład. Jedno to pełen rezygnacji, ale i pokory spór żyda i buddysty z Jezusem, drugie - chrześcijańska piosenka religijna.

Leonard Cohen jako autor popularnych chrześcijańskich piosenek religijnych? To chyba tylko w Polsce.

Standardy spadły, od dziś bardziej cenię dotychczasowe przekłady. Bo takich przeinaczeń jak te, które pod patronatem Trójki i w świetle fleszów wyszły przedwczoraj, dotychczas jeszcze nie było.

Towarzyszą mi podobne uczucia, co podmiotowi piosenki, którą Jacek Kaczmarski napisał po śmieci Zbigniewa Herberta:
"Będziemy zatem rozszarpywać schedę
słów przemyślanych, myśli przebolałych,
każdy dla siebie, każdy podług siebie".

Cohen był transreligijnym mistykiem. I dobrze, żeby takim pozostał.

Pozostałe